Za 99 euro z Londynu do Kuala Lumpur
Malezyjska AirAsiaX będzie pierwszym tanim przewoźnikiem, który zaoferuje bilety na długich trasach. Najtałszy z Londynu do Kuala Lumpur ma kosztować 99 euro.
W konferencji prasowej Tony'ego Hernandesa, prezesa Fly Asian Xpress (do tej firmy należy AirAsiaX), w malezyjskim kurorcie Putrajaya wziął udział jego przyjaciel, ekscentryczny brytyjski miliarder Richard Branson (włałciciel m.
in. linii lotniczych Virgin Atlantic). Poinformował, że Virgin zdecydowała się na kupno 20 proc udziałów w AirAsiaX. I to włałnie ubrany w malezyjski sarong i turban Branson, a nie Hernandes przekazał informacje o długodystansowych planach azjatyckiego przewoźnika.
Nie podano wartości transakcji, ale według nieoficjalnych przecieków nie była to wysoka suma. Hernandesowi, który zresztą kiedyś już pracował z Bransonem, bardziej zależało na prestiżu, jaki daje taki partner, niż na jego pieniądzach.
- Zaangażowanie Virgin da AirAsiaX wiarygodność na świecie. Pomoże także w negocjacjach z lotniskami, agencjami regulującymi transport lotniczy i władzami krajów, do których zamierzamy latać - nie ukrywał zadowolenia szef rady nadzorczej AirAsiaX Kalimullah Hassan.
Zdaniem Bransona azjatyckiej linii uda się to, czemu nie były w stanie sprostać Ryanair i easyJet. Te dwie linie uważają, że niska cena biletu nie wystarczy, by pasażerowie chcieli siedzieć stłoczeni przez wiele godzin w samolotach z bardzo ograniczonym albo drogim serwisem, i dlatego nie zdecydowały się na długodystansowe połączenia.
- Kilka innych linii próbowało uruchomić takie trasy, ale kończyło się to klapą. Moim zdaniem nam się uda - mówił Branson. Tanie linie lotnicze przymierzały się już wiosną tego roku do uruchomienia połączeń między Europą a Stanami Zjednoczonymi. W ten sposób zamierzały skorzystać z ułatwień, jakie daje umowa o otwartym niebie między USA a UE. W tej chwili jednak nic nie słychać o takich planach.
Tani przewoźnicy obniżają koszty, nie tylko montując dodatkowe fotele w samolotach, ale i skracając do maksimum czas postoju w portach docelowych. Tymczasem długa, siedmio-, ośmiogodzinna trasa nie daje szczególnych zysków na takiej operacji, co więcej, wymaga już zmiany załogi. Dochodzą więc jeszcze dodatkowe koszty.
- Wiemy, że będzie ciężko, bo konkurencja zrobi wszystko, żeby nam się nie udało. Sir Richard i Tony są zaprawieni w bojach, więc śpiewem, modlitwą, ale przede wszystkim bardzo ciężką pracą zamierzamy osiągnąć sukces - dodał Kalimullah Hassan. Na pewno AirAsiaX będzie kusił wysoką jakością serwisu, wyjątkowo sympatycznymi azjatyckimi załogami i nowymi maszynami. Bardzo możliwe, że ekscentryczny miliarder ma w rękawie jeszcze jakiegoś asa, który zapewni powodzenie temu projektowi.
AirAsiaX dopiero zaczyna uruchamiać swoje trasy. W tej chwili ma pozwolenie na lądowanie na londyńskim Stansted. Ma także zgodę na uruchomienie połączeń z Avalonem w pobliżu Melbourne. Australijska trasa ruszy już we wrześniu. Włałciciel AirAsiaX Fly Asian Xpress w przyszłym miesiącu otrzyma od Airbusa 15 nowych maszyn A330-300. Przewoźnik ma jeszcze do wykorzystania opcje na zakup kolejnych dziesięciu dużych airbusów.
źródło - Rzeczpospolita
W konferencji prasowej Tony'ego Hernandesa, prezesa Fly Asian Xpress (do tej firmy należy AirAsiaX), w malezyjskim kurorcie Putrajaya wziął udział jego przyjaciel, ekscentryczny brytyjski miliarder Richard Branson (włałciciel m.
in. linii lotniczych Virgin Atlantic). Poinformował, że Virgin zdecydowała się na kupno 20 proc udziałów w AirAsiaX. I to włałnie ubrany w malezyjski sarong i turban Branson, a nie Hernandes przekazał informacje o długodystansowych planach azjatyckiego przewoźnika.
Nie podano wartości transakcji, ale według nieoficjalnych przecieków nie była to wysoka suma. Hernandesowi, który zresztą kiedyś już pracował z Bransonem, bardziej zależało na prestiżu, jaki daje taki partner, niż na jego pieniądzach.
- Zaangażowanie Virgin da AirAsiaX wiarygodność na świecie. Pomoże także w negocjacjach z lotniskami, agencjami regulującymi transport lotniczy i władzami krajów, do których zamierzamy latać - nie ukrywał zadowolenia szef rady nadzorczej AirAsiaX Kalimullah Hassan.
Zdaniem Bransona azjatyckiej linii uda się to, czemu nie były w stanie sprostać Ryanair i easyJet. Te dwie linie uważają, że niska cena biletu nie wystarczy, by pasażerowie chcieli siedzieć stłoczeni przez wiele godzin w samolotach z bardzo ograniczonym albo drogim serwisem, i dlatego nie zdecydowały się na długodystansowe połączenia.
- Kilka innych linii próbowało uruchomić takie trasy, ale kończyło się to klapą. Moim zdaniem nam się uda - mówił Branson. Tanie linie lotnicze przymierzały się już wiosną tego roku do uruchomienia połączeń między Europą a Stanami Zjednoczonymi. W ten sposób zamierzały skorzystać z ułatwień, jakie daje umowa o otwartym niebie między USA a UE. W tej chwili jednak nic nie słychać o takich planach.
Tani przewoźnicy obniżają koszty, nie tylko montując dodatkowe fotele w samolotach, ale i skracając do maksimum czas postoju w portach docelowych. Tymczasem długa, siedmio-, ośmiogodzinna trasa nie daje szczególnych zysków na takiej operacji, co więcej, wymaga już zmiany załogi. Dochodzą więc jeszcze dodatkowe koszty.
- Wiemy, że będzie ciężko, bo konkurencja zrobi wszystko, żeby nam się nie udało. Sir Richard i Tony są zaprawieni w bojach, więc śpiewem, modlitwą, ale przede wszystkim bardzo ciężką pracą zamierzamy osiągnąć sukces - dodał Kalimullah Hassan. Na pewno AirAsiaX będzie kusił wysoką jakością serwisu, wyjątkowo sympatycznymi azjatyckimi załogami i nowymi maszynami. Bardzo możliwe, że ekscentryczny miliarder ma w rękawie jeszcze jakiegoś asa, który zapewni powodzenie temu projektowi.
AirAsiaX dopiero zaczyna uruchamiać swoje trasy. W tej chwili ma pozwolenie na lądowanie na londyńskim Stansted. Ma także zgodę na uruchomienie połączeń z Avalonem w pobliżu Melbourne. Australijska trasa ruszy już we wrześniu. Włałciciel AirAsiaX Fly Asian Xpress w przyszłym miesiącu otrzyma od Airbusa 15 nowych maszyn A330-300. Przewoźnik ma jeszcze do wykorzystania opcje na zakup kolejnych dziesięciu dużych airbusów.
źródło - Rzeczpospolita